


Fragmenty książki CZYTANIE WZBRONIONE Dubravki Ugrešić
***
Pisarzowi, który nie zaakceptuje praw rynkowego życia, pozostaje śmierć. Czytelnik, który nie zaakceptuje tego, co mu proponuje rynek, skazany jest na literacki post lub na ponowną lekturę książek, które już przeczytał. Pisarz i jego czytelnik - ci, z powodu których literatura przecież istnieje - skazani są dzisiaj na życie w połowicznej konspiracji. Światem literatury rządzą producenci książek. Produkować książki to nie znaczy tworzyć literaturę. (...) Księgarnie coraz bardziej przypominają okazałe supermarkety. Produkty wyglądają na wysokiej jakości, ale ich smak rozczarowuje. Tak jak owoce i warzywa zostały zmutowane i straciły smak na rzecz zewnętrznej atrakcyjności, tak też książki, te dobre i te złe, zmutowały się z czasem - w literaturę przeciętną.
***
Prawdziwy pisarz zawsze ma problemy z niskim ciśnieniem swojej wiary w siebie, zawsze zżerają go wątpliwości, nawet gdy otrzyma publiczne potwierdzenie. Powiedzmy, Nagrodę Nobla. Zwłaszcza wtedy. Poznałam przy jakiejś okazji takiego niskociśnieniowego noblistę, wiem zatem, co mówię. Niski self-esteem to coś jak bokserski worek treningowy dostępny dla wszystkich, kto przechodzi, zadaje cios (...) Prawdziwy pisarz ma poczucie winy, wciąż mu się wydaje, że trudni się a to nieważnym, a to daremnym, a to uprzywilejowanym zajęciem (chociaż za żadne nie dostał wynagrodzenia), podczas gdy inni, poważni ludzie, pracują. Tacy pisarze zawsze podziwiają astronomów, fizyków i chirurgów. Pisarza z zachwianym poczuciem własnej wartości doprawdy łatwo jest rozdeptać.
***
Całe noce spędzałam z Shakespeare´em, Goethem, Tołstojem, po to tylko, by wedrzeć się w tajemnicę swojego przyszłego zawodu. Spływałam potem pod Jamesem Joyce´em tylko po to, by opanować najbardziej sofistyczne prawidła sztuki literackiej. Szłam do łóżka z wieloma, nawet z Rosjanami, i to z dwoma naraz, z Ilfem i Pietrowem, po to jedynie, by nauczyć się strategii łatwego uwodzenia. Spałam z Dumasem, Rabelais, Haškiem, by opanować techniki osiągania literackich rozkoszy. (...) A kiedy wydało mi się, że jestem gotowa, porzuciłam swoich nauczycieli i zabrałam się do pracy. Własną śliną zmiękczałam kanciaste słowa, by stymulować zgorzkniałego czytelniczego klienta. Obnażałam się, owijałam wokół niego, uwodziłam, mamiłam, czegóż to ja nie robiłam, by zmusić tłuste łapsko klienta do przewrócenia kolejnej strony mojej książki.
***
Pisarz profesjonalista wie, że nie ma odwrotu, sprawy muszą się rozwijać zgodnie z regułami gatunku i oczekiwaniami szerokiej publiczności. Wie, że każde odstępstwo zwiększa ryzyko niepowodzenia i każda regularnie przeprowadzana kontrola pulsu gatunku literackiego zwiększa szansę na sukces. Współcześnie pisane lekarskie, prawnicze, hollywoodzkie i temu podobne wysokonakładowe powieści to tylko nowoczesny wariant rynkowy starego socrealistycznego produkcyjniaka. Innymi słowy, gdyby Stephen King jakimś zrządzeniem losu znalazł się w stalinowskiej Rosji, otrzymałby Nagrodę Stalina. Tylekroć wyśmiewana, stalinowska formuła określająca pisarzy - inżynierowie ludzkich dusz - w gruncie rzeczy doskonale pasuje do współczesnych wysokonakładowych autorów.
***
Co jest takiego pociągającego w profesji pisarza, że tylu kręci się na literackim rynku, w oczekiwaniu na chwilę bycia gwiazdą? (...) Rynek zburzył zamknięte instytucje artystyczne, akademie i wydziały, rozdeptał staromodnych arbitrów sztuki, stróżów dobrego smaku, teoretyków sztuki i literatury, zdmuchnął surowych i wymagających krytyków, przejechał walcem po obowiązujących hierarchiach wartości i zbudował własne rynkowo-estetyczne kryteria. To, co się sprzedaje, jest dobre, to, co się nie sprzedaje - złe. Ta prosta rynkowa prawidłowość przyciąga wielu, w niej wszyscy widzą dla siebie szansę. Starą komunistyczną utopię, w myśl której sztukę tworzyć i konsumować będą wszyscy, nowoczesny rynek przekształcił w możliwą do zrealizowania rzeczywistość.
Copyright © 2001-2007 Anna Wasilewska-Śpioch, wszelkie prawa zastrzeżone.