Aforyzmy, cytaty, sentencje na każdą okazjęAforyzmy, cytaty, sentencje na każdą okazjęAforyzmy, cytaty, sentencje na każdą okazjęAforyzmy, cytaty, sentencje na każdą okazję

Fragmenty książki  CZYTANIE WZBRONIONE  Dubravki Ugrešić

1 - 2 - 3 - 4

***

Osobnik ludzki pozostał sam na sam ze swoim bardzo skarlałym poczuciem czasu, płacąc tak za okiełznanie przestrzeni i prędkości. Stulecia za nami nadal pozostają niejasne. Nawet z historią własnego życia człowiek nie daje sobie rady. Ma kalendarze i roleksy, ale ledwo sobie przypomina, co zjadł wczoraj na obiad. Być może właśnie z powodu tej nieporadności w kwestii czasu, ludzka wyobraźnia związana z przyszłością utknęła w zasięgu trywialności - przyszłość to bajka dla dorosłych. Może Bóg, wielki fuszer, zapomniał włożyć do ludzkiego mózgu ważny chip odpowiedzialny za rozumienie czasu, zostawiając w tym miejscu obojętną próżnię. Pozostaje nam zatem reprodukcja. Dzięki reprodukcji przezwyciężymy czas - nie będzie już mnie, ale będą moje dzieci. Albo moje klony.

***

Granice między literaturą wysoką i popularną, czy wręcz bulwarową, nie tylko zbladły, ale też wielu ludzi nie rozumie już znaczenia tych staromodnych terminów. Pisarz, który pretenduje do kategorii literatury „wysokiej”, wyrwał się ze swojej sfery społecznej, z trudem rozpoznaje twarz swojego adresata, coraz częściej wydaje mu się, że jest niezrozumiany, i coraz częściej nagina swój język, by zostać zrozumianym. Co więcej, wielu poważnych pisarzy żywi przekonanie, że ich pokupność na rynku jest miarą ich jakości. Czytelnicy też są o tym przekonani. Wydawcy ze swej strony skutecznie podgrzewają tę wiarę. Tymczasem literatura popularna też się zmutowała i stopniowo zdobyła miejsce, do których wcześniej miała wyłączne prawo literatura piękna.

***

Uciekłszy z jednej pułapki, pisarz wpadł w drugą. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wcześniej pisarz oblepiony jest identyfikacyjnymi etykietkami, określającymi porozumienie między nim a jego czytelnikiem oraz jego miejsce na rynku literackim. Identyfikacyjne etykietki ułatwiają wprawdzie rynkową komunikację, ale w istotnym stopniu redukują znaczenie tekstu, zubożają go lub też wypaczają. Tekst literacki bardziej niż kiedykolwiek czytany jest wedle klucza: płciowego (gender), rasowego, narodowego, etnicznego, kulturowego, seksualnego, politycznego. Tekst literacki zubażany jest też przez rynek, który sprzedaje książki dokładnie tak jak każdy inny produkt, wedle kategorii, nigdy wedle wartości.

***

Niektórzy twierdzą, że globalna kultura nie ma swojego centrum, większość jednak uważa, że to Ameryka jest w tym momencie najpotężniejszym producentem i mediatorem globalnej kultury (...) Globalna kultura znalazła w Ameryce swoje najbardziej kompatybilne ideologiczne gniazdo. Ameryka, słusznie czy też nie, stała się metaforą postnarodowej, diasporowej i hybrydycznej mieszanki kulturowej, kultury pieniądza i glamouru, ale też nowych idei, metaforą witalności, szybkości i przyszłości technologicznej, jednym słowem - metaforą nowoczesności. Ameryka to kulturowy ideał, ale też antyideał, przedmiot zachwytu, ale też odrzucenia, to dynamiczny generator kulturowych wojen, tendencji i stylów, upragniony life-style.

***

Literatura, jak wiele innych form ludzkiej działalności, straciła aurę ekskluzywności, którą z czasem zdobyła. (...) Literaci, jedni wcześniej, drudzy później, z zadowoleniem przywitali zniknięcie instytucjonalnych rygorów: politycznych, narodowych, religijnych, ideologicznych, tradycyjno-literackich. Otworzyła się przed nimi szeroka przestrzeń ideologicznie obojętnego globalnego rynku, a oni, pełni entuzjazmu i wiary w równoprawność literackiego współzawodnictwa (niech zwycięży najlepszy!), zaaprobowali rynek. Przy okazji przeoczyli, oczywiście, taką możliwość, że w sytuacji braku ideologii sam rynek może stać się ideologią. (...) Prawdą jest, że nie każdy może być chirurgiem, matematykiem czy pianistą, ale odkąd okazało się, że każdy może wydać książkę, niejeden wtargnął na literacki rynek.